Jest pięknie! Lato trwa, pogoda dla mnie łaskawa, uwielbiam
ciepło ale bez przesady z upałami, teraz jest super, nie pocę się i mogę
chodzić z gołymi nogami i krótkim rękawem.
Święta, w tym roku miały być inne, może trochę smutne bo
dzieci nie przyjeżdżają. Był nawet plan na jakiś wyjazd, hahaha. Jednak to, co
przygotowało nam życie, przerosło zupełnie nasze wyobrażenie o smutnych
świętach.
Jakiś reset mi się włączył, nie chciało mi się nic napisać,
skandal prawda? :) Dziś
znów będzie o glinie, mówiłam już, że mnie wciągnęła! Pokazywałam Ci wcześniej
moje suszące się rybki, powiesiłam je na sosnowym kiju za pomocą sznurków.
Wakacje wakacjami ale zajęć opuszczać nie należy. Tym
bardziej, że są to tak przemiłe spotkania z kobietkami zakręconymi na ten sam
temat, że nie może być inaczej! Nie przypuszczałam na początku, że glina tak
mnie wkręci!
Niedawno koleżanka się pochwaliła, że idzielepić
coś z gliny. Hm, mówię, mnie chyba nie będzie bawić babranie się w mokrym
piachu itp.! Tak sobie wyobrażałam takie zajęcia.