No i stało się! Po latach zmagań, namawiania do zmian,
utyskiwania że ciemno, czarno, że będzie lepiej, dopięłam swego i dostałam
pozwolenie i pomalowałam kredens a za nim poszedł stół i krzesła!
Mieszane uczucia, to mi towarzyszy w trakcie
przemalowywania drzwi od sypialni. Dlaczego? Otóż, wystarczy zajrzeć do przed ostatniego
posta i już wszystko jasne! Dopięłam swego, kobieta potrafi prawda?
Dziewczyny! Cud!
Niewiarygodne! Nie upadajcie w nadziei te, które macie jak ja miałam!
Tyle jeszcze słów podobnych ciśnie mi się na usta, że
mogłabym tak jeszcze i jeszcze. Dziś pokażę komodę w nowej odsłonie! Tak! Udało
mi się to zrobić!
Wreszcie może lato przyszło! Ciepełko dziś i słonecznie.
Wymarzona pogoda na poleniuchowanie na leżaczku czy kąpiel w basenie. Tak…i
wszystko to mamw zasięgu a jednakwybrałam malowanie a właściwie konserwację
starej ściany-wieszaka. Już mam ochotę zrobić-zapomnieć i iść dalej więc nie ma
to tamto tylko do roboty! W między czasie z przyjemnością wielką skończyłam
taką oto komodę.